Urzędnicy jakby osłupieli - Piaseczno24.net
Jesteś tutaj: Aktualności » Urzędnicy jakby osłupieli
21 sierpnia '10r.

Urzędnicy jakby osłupieli

Absurd w Jesówce. Słup energetyczny stoi na skrzyżowaniu. Betonowa przeszkoda zwęża i tak wąską drogę. Mieszkańcy ulicy Leśniczówki nie mogą się doprosić pomocy.


Słup niskiego napięcia (zarazem latarnia) stoi na jezdni 1,5 metra od jej krawędzi. Okraja ul. Leśniczówki o prawie 1/3 szerokości. – Przecież to urąga zdrowemu rozsądkowi – komentuje mieszkająca tu Barbara Wyczesany.

Jej sąsiad, pan Piotr, żartuje, że wieś ma charakterystyczny punkt, i na „ulicę ze słupem pośrodku” każdy trafia, ale ludziom do śmiechu nie jest. Zwłaszcza tym, którzy zawadzili o przeszkodę autem (zdarza się to ponoć często). Jeden samochód osobowy się zmieści, wjechać ciężarówką to już jednak sztuka. – Wóz strażacki się nie przeciśnie – alarmuje pani Barbara.

Mieszkańcy mówią, że słup straszy w tym miejscu od zawsze. – 15, może 20 lat – szacuje jeden z nich, Marek Wolski. Pamięta, jak go tu stawiano. – Robotnicy zabrali słup energetyczny z drewna. Ale nowy, betonowy, wsadzili nie w dziurę po tamtym, tylko dalej, już na drodze – narzeka.

Ład czy nieład


Barbara Wyczesany, jak tylko się na Leśniczówki sprowadziła, postanowiła coś z tym zrobić. Była dobrej myśli, zwłaszcza że jej zdaniem słupa wcale nie trzeba przenosić. Można go zlikwidować, bo blisko są inne.

W grudniu 2008 r. poprosiła o interwencję magistrat. Włodzimierz Rasiński, naczelnik Wydziału Utrzymania Dróg i Transportu Publicznego, zareagował na jej list pismem do właściciela sieci. Spółka PGE Dystrybucja Warszawa-Teren oświadczyła jednak, że... sprawą powinny się zająć lokalne władze. Według firmy bowiem najpierw stanął słup, a dopiero potem zmieniono na tym obszarze, niefortunnie, „ład przestrzenny”.

„Nie znajdując racjonalnego uzasadnienia przebudowy linii na nasz koszt, informujemy, że może ona nastąpić wyłącznie na koszt i staraniem gminy Piaseczno” – brzmiało stanowisko PGE.

Mimo to Urząd Miasta i Gminy znów poprosił spółkę o „rozpatrzenie sprawy”. I znów usłyszał, że ze słupem powinien poradzić sobie sam.

– Uprzejmy bełkot – oceniła korespondencję pani Barbara. Ale nie poddała się. W lipcu tego roku wystąpiła do magistratu jeszcze raz.

Obstają przy swoim


Z jakim skutkiem? Od Włodzimierza Rasińskiego dowiedzieliśmy się, że problem oddał Wydziałowi Inwestycji – tak jakby rzeczywiście wspomnianą „przebudową linii” miała się zająć gmina. Ale jak poinformował nas inspektor tego wydziału Andrzej Olszewski, zwrócił się on do lokalnej filii PGE, by... „usunęła swój słup”.

Z kolei w owej filii PGE – w Rejonie Energetycznym Jeziorna – zapewniono „NW”, że „nikt nie mógł umieścić słupa na drodze”. – Po co? Żeby narażać ludzi na niebezpieczeństwo, a nas na koszty? – powiedział pracownik firmy (prosił o anonimowość).

Jak dodał, sytuacja w Jesówce wyjątkowa nie jest. – Podziały gruntowe bywają takie, że istniejąca już nasza infrastruktura nagle zaczyna z czymś kolidować, np. słup znajduje się na środku posesji. Wówczas ten, kto dokonuje podziału, musi dokonać też przebudowy linii – tłumaczy.

Spór trwa, i Barbara Wyczesany będzie chyba musiała – tak jak kpiła w listach do urzędników – wykopać słup osobiście.

źródło: Gazeta "Nad Wisłą"
autor:
Robert Korczak


Komentarze

waldi - 21 sierpnia '10r. 18:49 | 92-63-32-68.ip.mgk.pl
Jaka władza taki urząd...

Dodaj swój komentarz


Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu, redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Każdego użytkownika obowiązują zasady forum.